wtorek, 25 marca 2014

Ja- władca szafy i pudełek.

Jedyne nad czym ostatnio mam kontrole to porządek.

Cztery miesiące temu przeprowadzałam się do nowego mieszkania ( niestety jeszcze nie swojego). Pakowanie przebiegało na wariackich papierach. Pomiędzy jedną a drugą zmianą w pracy. Rozpakowywanie to samo. Wszystko wpakowane jakoś w półki i heja. Ale nie, nadszedł ten czas kiedy wszystko wypadałoby uporządkować. 

Plan - ponad wszystko.

Stwierdziłam,że pomimo mojej determinacji nie mam takiej mocy przerobowej ani czasu aby posprzątać wszystko za jednym zamachem. Po pierwsze podzieliłam pokój na sekcje.

Na pierwszy ogień szafa i moje ,, magiczne" pudełka. Bez żadnych sentymentów podeszłam do sprawy. Wyciągnęłam wszystkie rzeczy z szafy, wytarłam półki. I się zaczęło. Każda rzecz przeszła mi przez ręce i padła do jednej z 3 kategorii - TAK, NIE i TAK ale za małe ( niestety,ze względu na chorą tarczycę szafę mam w różnych rozmiarach od 36 do 42). 
TAK- w kosteczkę i do szafy
NIE- do podziału na - od razu do wyrzucenia/ do oddania/ do sprzedania na allegro.
TAK ale za małe - chwila płaczu nad nimi i w kącik.
źródło


Ja i moje magiczne pudełka.


,,Nadejszla wiekopomna chila" kiedy trzeba było zajrzeć do tych nieszczęsnych pudełek. Zima wydawała się odpuszczać już więc całą zimówkę - rękawiczki, czapki , kurtki zimowe itp. mieliła pralka a ja jak ten kopciuszek nad pudełkami . Zacisnęłam zęby , bo wiedziałam,że dobra wróżka już dawna uciekła w siną dal. Ta sama historia. Wszystko z pudełek, szybka przecierka i dawaj. Oczywiście ostra selekcja na:
LATO/ZIMA/ TAK ale za małe/ NIE TKNĘ TEGO WIĘCEJ. 

źródło

Na szczęście cały ten precedens przeszedł bezboleśnie. Porządkowanie pozwoliło mi na skupienie się, przemyślenie kilku rzeczy i rozładowanie emocji. Poziom stresu opadł do minimum a satysfakcja z siebie była bezcenna.

Polecam - TheZuzuch :)

1 komentarz: